Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odzież. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odzież. Pokaż wszystkie posty

12/25/2017

W szafie: Nowości - nie tylko zimowo!

Cześć!

Początkiem grudnia dotarło do mnie zamówienie z Zaful. Sporo tego, więc zanim udało mi się przekonać, jak sprawują się ciuszki w noszeniu i praniu: minęło troszkę czasu. Dlatego dopiero dziś zapraszam Was na przegląd moich nowości. Na przekór zimie (której na szczęście na razie nie widać) – część zamówienia to ubrania bardziej wiosenno-jesienne czy wręcz letnie.


⸭⸭⸭

Na początek biała bluzeczka, którą zamówiłam z myślą o cieplejszych dniach. Niestety lekko się zawiodłam: na zdjęciach, które możecie zobaczyć TUTAJ rękawy wyglądają na proste. Okazało się, że są wyraźnie poszerzane, na dodatek owerlok, którym szyta jest koronka trochę wystaje poza rękaw. Na szczęście gruba, mięsista (ale miękka i przyjemna) koronka pozwala na bezproblemowe przerobienie tego szczegółu. Biały szyfon, z którego wykonano resztę bluzki jest minimalnie przezroczysty, ale nie na tyle, by pokazywać za dużo. Dobrze dobrany, cielisty biustonosz załatwi sprawę 😊


⸭⸭⸭

Kolejna rzecz, jaką zamówiłam, to luźny, oversize'owy golf w drobne paski. Zauroczył mnie jego krój, na żywo wygląda jeszcze lepiej, niż na TYCH zdjęciach. Na moich też wyszedł średnio, ledwo stojący na skręconej nodze facet jest kiepskim fotografem 😂 Wykrój pod pachami lekko nawiązuje do motylka/nietoperza, choć nie jest aż tak luźny. Rękawy zaczynają być obcisłe dopiero tuż nad łokciem, plecy są zauważalnie dłuższe niż przód. Materiał jest sztuczny, ale przyjemny w noszeniu; chłodnawy, lekko naciągliwy.


⸭⸭⸭

Bluzeczka w cętki to ukłon w stronę mojej ukochanej szarości. Przyjemna, cienka bawełna, z minimalną domieszką elastycznego materiału sprawia, że ciuszek jest bardzo przyjemny w noszeniu. Print umieszczono także na plecach. Niby prosty fason, ale bluzeczka ma w sobie to "coś", co sprawiło, że od razu przyciągnęła mój wzrok!


⸭⸭⸭

Tę bluzę pokazywałam Wam już na Insta 😂 No po prostu musiałam ją wrzucić do koszyka! Żarówiasty kolorek, tak na odmianę po tych wszystkich stonowanych barwach, oraz ironiczny napis nawiązujący do Świąt. Jest MEGA! Gruba, cieplutka bawełna sprawia, że noszenie jej jest niezwykle komfortowe. Mogłam co prawda wziąć rozmiar większą, bo tego typu bluzy lubię nosić obszerniejsze, ale tragedii nie ma. 


⸭⸭⸭

Sweter to była moja miłość od pierwszego wejrzenia 💜 Jak tylko go zobaczyłam, to wiedziałam, że musi być mój! Jak pokazywałam koleżance zamówienie, to śmiałam się, że jest tak paskudny, że aż cudowny. Taki w stylu a'la lump z pod sklepu 😂😁 Tu też moje preferencje sprawiają, że rozmiar większy byłby lepszy, ale mimo to nosi się go fajnie. Te wszystkie dziury i stercząca włóczka nadają mu niebanalnego charakteru. 


⸭⸭⸭

Kolejna bluzeczka to bardzo uniwersalny fason na wiosnę/lato. Będzie dobrze wyglądać zarówno w eleganckim zestawie, jak i tym bardziej na luzie. Jej kolor chyba stałych bywalców Kociołka nie dziwi, prawda? 😉 No i te rękawy: wykończone mankietem z tasiemkami, które możemy puścić zarówno luzem, jak i związać w uroczą kokardkę. No i po raz kolejny pojawia się krój z dłuższym tyłem, cóż, kocham takie kroje.


⸭⸭⸭

Na koniec dwa drobiazgi, które dorzuciłam do koszyka. Urocza bransoleta z moim znakiem zodiaku oraz podwójny pierścionek. Pierścionek fajnie będzie wyglądał jako dodatek na zdjęciach mani. Bransoletkę niestety muszę jakoś skrócić: nawet po najciaśniejszym jej zapięciu jest na mnie trochę luźna, więc spokojnie 1-2 cm mogę ciachnąć. Sposób jej wykonania sprawia, że nie powinno być z tym żadnego problemu. Tę i inną biżuterię kupicie w dziale Akcesoria.


Generalnie całe zamówienie oceniam bardzo na plus! Nawet te rzeczy, które tuż po dotarciu do mnie były "na styk" nie pójdą w kąt: muszę się Wam pochwalić, że po miesiącach różnych kombinacji moja waga w końcu drgnęła w dół 😋 Nawet przy okazji Świąt staram się nie szaleć z jedzeniem, pomału dołączam większość aktywność fizyczną, i mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła pochwalić się Wam jakimiś większymi efektami 😉

Co z mojego zamówienia podoba się Wam najbardziej? A może macie jakieś ciekawe rzeczy na oku? 









12/02/2017

W szafie: Zamówienie z Banggood

Cześć!

Niedawno dotarła do mnie przesyłka z Banggood, więc przyszła pora, by ja Wam dokładniej pokazać. Pierwszymi wrażeniami dzieliłam się z Wami na instagramowym Stories, teraz czas na szczegóły.


Na pierwszy ogień idzie żel do paznokci. Na zdjęciu wyglądał na kryjący – w rzeczywistości to masa niebieskiego i zielonkawego glitteru zanurzona w bezbarwnej bazie. Niestety nie mam (jeszcze, bo zamówienie już złożone) kolorowych żeli, więc pokażę Wam, jak wygląda nałożony samodzielnie na wzorniku. Niestety nawet 3 cienkie warstwy nie są wystarczająco kryjące, by używać go solo, ale będzie idealny do urozmaicenia mani w morskich i turkusowych tonacjach. Jak tylko dotrą do mnie kolorowe, w pełni kryjące żele, to na pewno zrobię jakieś mani z wykorzystaniem tego świecidełka 😊


Na zdjęciu poniżej po kolei, od lewej: 3, 2 i 1 warstwa. Dolne zdjęcie to zbliżenie na potrójną warstwę: jak widzicie nadal są spore prześwity, więc raczej nie ma szansy na uzyskanie nim pełnego krycia. Koniecznie muszę dodać, że na żywo, TEN ŻEL ma bardziej widoczne zielone drobinki, przez co jego kolor staje się zdecydowanie ciekawszy!



Kolejna rzecz, którą zamówiłam, to sukienka. Tak, tak, ja i sukienka podejście kolejne. Ta jest o tyle fajna, że świetnie sprawdza się jako tunika, więc z pewnością założę ją chociaż kilka razy 😉Ma luźny, oversizeowy krój, i ciekawie wygląda również z cienkim paskiem umieszczonym trochę poniżej talii: można wówczas zebrać ją trochę z długości, i przekształcić w bombeczkowy fason. Wykonana jest bardzo porządnie; z bawełny, takiej średnio grubej, więc na mroźną zimę niekoniecznie się będzie nadawała do noszenia, ale przy troszkę wyższych temperaturach już jak najbardziej. Na zdjęciu rękawy podciągnęłam do góry, naprawdę są dłuższe, ale spokojnie można nosić je w obu wersjach.


Już nie jeden raz wspominałam Wam, że lubię ubrania, gdzie połączone są różne rodzaje materiałów. Wybrałam więc bluzeczkę, która spełnia to kryterium – cienka, biała bawełna została tu połączona ze skajem. Ale ten skaj jest bardzo miły w noszeniu: cienki, od spodu pokryty miękkim i przyjemnym w dotyku meszkiem. Co prawda zagięcia na nim są dość problematyczne w utrzymaniu, ale prasując je na lewej stronie można w dużej mierze się ich pozbyć.



Na koniec: coś pomiędzy topem a biustonoszem. NIENAWIDZĘ fiszbin, wiec często wybieram modele albo sportowe, albo własnie bardziej ozdobne, ale bez "drutów". Jak na chińską rozmiarówkę – o dziwo stanik jest na mnie za duży w obwodzie. Na szczęście jego krój pozwala na bezproblemowe zwężenie, co z pewnością zrobię, jak w końcu najdzie mnie wena na uruchomienie maszyny do szycia. Koronka jest miła w dotyku, przy jednym szwie zwisała smętnie nitka, ale był to tylko nadmiar overlokowego szwu a nie jakaś typowa skaza.













11/04/2017

W szafie: Przegląd propozycji od Zaful

Hej!

W dalszym ciągu rozglądam się po sklepach za jakimiś fajnymi rzeczami na zimę (a i jak coś wiosennego wpadnie mi w oko, to czemu nie, poczeka w szafie, prawda? ;) ) Dziś kilka rzeczy ze sklepu, o którym prawie, że zapomniałam, ale rzucił mi się w oczy na jednym z blogów.


Sklep Zaful pewnie zna niejedna z Was. Mają bardzo fajne ciuszki, nie rzadko w okazyjnych cenach. Dodatkowo początek listopada to czas przecen w Azjatyckich sklepach (słynny 11.11, który zbiera żniwo głównie na Alie, ale nie tylko, bo jak widać: inne sklepy z tamtego regionu idą w ślady portalu i tez szykują masę promocji). Zaful i tym razem nie jest gorszy – również przygotował promocję, która kusi nas fajnymi ciuszkami w niezłych cenach. Wiem, że nadal sporo osób sądzi, że chińszczyzna = szmata, ale uwierzcie mi: na naprawdę masę ubrań, które stamtąd zamówiłam trafiłam na może 2% gorszej jakości rzeczy. Prawda jest taka, że poza mniejszymi, typowo polskimi firmami: większość odzieży w naszym kraju również jest produkowana tam, przez tych samych ludzi, często w tych samych fabrykach i z tych samych materiałów. Różni je jedynie metka i cena. W Polsce często wielokrotnie wyższa.


No to przyjrzyjmy się, co ciekawego znalazłam tym razem 😉

Na pewno zamówię te bluzkę. Znacie już moja słabość do koronek i łączenia różnych faktur, prawda? Do tego ten kolorek! Niby nie przepadałam raczej za niebieskim, zwłaszcza na paznokciach, ale jeśli chodzi o ubrania byłam bardziej tolerancyjna: a ostatnio to już w ogóle mi się coś poprzestawiało, bo coraz częściej zachwycam się błękitami. Śliczna jest TA bluzeczka, prawda?

Ten sweterek jest tak dziwny i brzydki, że aż cudowny 😂 Zauroczył mnie od pierwszego wejrzenia, taka typowa stylówa "na lumpa", no nie? Uwielbiam fasony z dłuższym tyłem, kolorek też niczego sobie. A te przetarcia i dziury, no genialne są 💖

O kolejnej pozycji mogę pomarzyć: rozmiar dla bezcyckowych nastolatek, bo ja wcale jakiegoś szału nie mam, a i tak się nie zmieszczę 😉 Ale sweterek jest tak uroczy, że muszę go Wam pokazać! Kolorowy, jasny: na przekór jesieni i zimie, no po prostu bajka!



I jak, który ciuszek podoba Wam się najbardziej? :) 








10/25/2017

Dom: #przydasie czyli co mi wpadło w oko?

Cześć!

Już dłuższa chwilę nie pokazywałam Wam żadnych rzeczy, które wpadły mi w oko podczas buszowania po różnych sklepach. No więc nadrabiam dzisiaj! Parę dni temu trafiłam na ciekawą promocję na Banggood -> TUTAJ <- możecie zobaczyć pełną ofertę marki, której oferta jest obecnie w okazyjnej cenie, a poniżej podrzucę Wam kilka rzeczy, które zaciekawiły mnie najbardziej,



Marka KCASA ma naprawdę różnorodny asortyment: znajdziemy tu i elementy wyposażenia domu i gadżety elektroniczne. Do wyboru, do koloru 😉


Na początek coś, co sprawdzi się świetnie podczas zmiany zawartości garderoby pomiędzy sezonami. Ja mam to szczęście, że posiadam dość spore, niby nieużytkowe poddasze, ale jest tam na tyle ciepło i sucho, że świetnie sprawdza się jako schowek na różne rzeczy. Wylądowało tam między innymi kilka starych szafek, gdzie przechowuję ubrania: na lato wynoszę tam grube, jesienno-zimowe ciuchy, na zimę lądują tam typowo letnie koszulki czy krótkie spodenki. Jednak osoby mieszkające w blokach czy mniejszych domkach nie zawsze mają ten komfort, że cierpią na nadmiar wolnego miejsca. Poniższe worki próżniowe to genialny patent, by zaoszczędzić ogromną jego ilość: według obietnicy producenta może być to nawet 80% przestrzeni. Koszt takiego worka to, w zależności od rozmiaru, 3 - 5$, kupicie go -> TUTAJ <-


Kolejny przydaś świetnie sprawdzi się w kuchni, nie tylko wśród osób dbających o dietę i ważących każdy posiłek 😉 Zgrabna, dokładna kuchenna waga to przedmiot, który powinien być w każdym domu. Odważymy produkty do upieczenia ciasta, przeliczymy jednostki z przepisów znalezionych na zagranicznych stronach. Planuję w końcu kupić jakąś, zwłaszcza, że mam zamiar zająć się w końcu BARFowaniem dla mojej futrzanej mendy. Jak na Banggood cena nie jest niziutka, ale nadal przystępną, jak za tak wielofunkcyjną rzecz. Kupicie ją -> TUTAJ <-


Ten gadżecik należy do kategorii śmieszno-przydatnych 😂 Akurat tutaj mamy wzór dla fanów Star Wars, ale podobnych foremek znajdziemy w sieci masę. Na szczęście odchodzą już do lamusa foremki z plastiku, a ich miejsce przejmują sylikonowe, znacznie wygodniejsze w użyciu: a także łatwiejsze w produkcji, dzięki czemu niższym kosztem mamy dostęp do masy rozmaitych wzorów. Sprawdzą się zarówno do przygotowania oryginalnych kostek lodu do letnich napojów (w zależności od przeznaczenia kostek: możemy zabarwić wodę sokiem owocowym lub spożywczym barwnikiem). Dla fanów słodyczy: trochę rozpuszczonej czekolady, pomiędzy dwie jej warstwy możemy wrzucić malinkę, kawałek truskawki czy odrobinę konfitury), i już po kilkunastu minutach w lodówce lub zamrażalniku mamy własne pralinki 😍


Na koniec drobiazg, który również sprawdzi się w wielu sytuacjach: grill ze znajomymi, przygotowanie pieczeni na obiad czy też – ostatnio konik mojego M. – podczas własnoręcznego przyrządzania i wędzenia różnych pysznych wędlinek. Niby maleństwo, do tego kosztuje niewiele, ale na pewno przyda się nie jeden raz. Kupicie go -> TUTAJ <-













10/07/2017

W szafie: Jesień już, czyli czas na sweterki!

Jesienne trendy a rzeczywistość


Co roku projektanci – zazwyczaj zaczynając przygotowania wiele miesięcy wcześniej – prezentują nam nowe trendy na sezon jesienno – zimowy. I chociaż często pokazują się w nich różne kolory i wzory, to wystarczy wyjść na ulicę, żeby przekonać się, że bardzo często nie ma to przełożenia na zawartość naszej garderoby. Chyba udziela nam się ten smętny nastrój panujący na dworze i chętnie sięgamy po zgaszone, ziemiste barwy. Nie bez znaczenia jest też, zakorzeniona gdzieś jednak w każdym z nas, praktyczność. Bo jeśli czeka nas spacer do pracy czy sklepu w czasie jesiennej zawieruchy, to zazwyczaj wybieramy ubrania, na których nie będzie widać kropel deszczu czy błota. 


Postaw na kolor!


Ja mimo wszystko staram się chociaż trochę koloru przemycać w swoich zestawach. Wielobarwne, wzorzyste chusty i apaszki to mój konik, bluzeczki i sweterki też w mirę możliwości wybieram w weselszych kolorach. Chociaż moja miłość do odcieni bordo i szarości nie przemija, to ten kolor jednak gdzieś zawsze wcisnę. 

Poniższy sweterek jest prawie, że super. Dlaczego "prawie"? O tym za chwilkę.
Sam materiał jest taki milusi, że mogłabym się nim miziać i miziać 😍 Kolor to zupełny szok jak na mnie, bo niby nie przepadam za tym kolorem. Ale jakoś tak wyszło i nie żałuję. Niestety ciężko mi było uchwycić rzeczywisty kolor (delikatny, blady pudrowy róż) na zdjęciach, ale chyba najlepiej oddaje go – paradoksalnie – najgorsze jakościowo foto, które pstryknęłam na szybko, żeby pokazać koleżance, która JUŻ chciała zobaczyć zawartość paczuchy. W sumie od jakiegoś czasu stało się to naszą małą tradycją: siedząc całymi dniami na Skypie na bieżąco dzielimy się łupami naszego nieopanowanego zakupoholizmu i podrzucamy sobie info wraz z fotką, że właśnie był kurier/listonosz. Oczywiście zawsze leci jako pierwsze zdjęcie samej paczki, a w odpowiedzi za parę sekund jest "co mnie opakowanie interesuje, DAWAJ zawartość" 😂😁 Ciekawe, czy zainteresowana przyzna się w komentarzu 😋

Wracając do sweterka – kolor i materiał są jak najbardziej na plus. Niestety, jeśli przyjrzycie się bliżej, to dostrzeżecie na przodzie dwa zadziory: już w takim stanie sweterek do mnie dotarł. Przypuszczalnie uszkodzenie nastąpiło gdzieś pomiędzy taśmą produkcyjną a wrzuceniem ciuszka do woreczka, w które są standardowo pakowane. Na szczęście struktura materiału pozwala na "naprawę" problemu, wystarczy, że przeciągnę smętnie zwisające oczko na lewą stronę, ewentualnie dorzucę kropelkę bezbarwnego lakieru do paznokci dla utrwalenia. Ale sami przyznajcie – zamawiając ubranie oczekujemy, żeby było bez żadnej skazy (no chyba, że taka informacja jest czytelnie podana na stronie sklepu, wtedy mamy świadomość, że kupujemy produkt klasy B i sami decydujemy, czy ryzykować).




Jak widzicie sweterek ma bardzo fajny fason, z bardzo głębokim, kopertowym dekoltem, w którym się zakochałam! Do noszenia po domu – a jeśli jesteście odważniejsze w pokazywaniu ciałka, to i w innych okolicznościach – świetnie sprawdza się krótki top zamiast biustonosza pod spód. Uwielbiam to połączenie, i zazwyczaj tak właśnie go noszę. Tradycyjna koszulka w kontrastowym kolorze również będzie prezentować się doskonale. Mimo niewielkiego uszkodzenia (które już zniknęło za sprawą cienkiego szydełka) jestem zadowolona z zamówienia.











8/27/2017

Best choice for Autumn - czyli przygotowania do jesieni: czas start!

Hej!

Nieubłaganie zbliża się jesień. Mimo, że kalendarzowego lata zostało jeszcze kilka tygodni, to w (wiejskim) powietrzu już czuć nadchodzącą kolejna porę roku. Wieczorami, które już są coraz chłodniejsze, unosi się po okolicy zapach palonych chwastów. Pora więc przejrzeć swoją szafę i przygotować się na nadchodzący nowy sezon – tu jak zawsze niezawodne jest SheIn, gdzie przed każdym sezonem dorzucają sporo nowości (no i robią fajne przeceny posezonowe, więc w uniwersalne modele można się zaopatrzyć w przyjemnych dla portfela cenach).



Na samym początku bluza, która jest w podobnym stylu do tej, którą już posiadam – może kojarzycie z dawnego wpisu: podobne (albo i nawet identyczne) różyczki, ale umieszczone w innym miejscu, jest gładka, szara. Model z poniższego zdjęcia bardzo mi się spodobał – zbliżony, ale jednak ma w sobie coś, co mnie do niego przyciągnęło. Kolor nie jest pewnie dla Was żadnym zaskoczeniem, ciekawe "przetarcia" sprawiają, że fason nabiera luźniejszego charakteru.


Jesień bywa jeszcze w miarę ciepła, ale często doskwiera nam wietrzyk, który pozbawia nas całej przyjemności z korzystania z promieni słonecznych. Nieodzownym więc elementem garderoby są zarówno te całkiem cienkie, jak i troszkę grubsze kurteczki. Ale czy ktoś powiedział, że jesień musi być szaro – bura? Ta kurteczka mówi stanowcze NIE nudzie w kolorach. Może i kojarzy się raczej z wiosną, ale ja lubię być czasem przekorna 😉



Do koszul mam bardzo mieszane uczucia. Bardzo mi się podobają, i kilka razy skusiłam się na jakąś. Jednak, koniec końców, zawsze kończy się tak, że ląduje w czeluściach szafy i nigdy nie mam okazji, żeby ją założyć (a jeśli okazja jest, to zawsze znajdę wymówkę, by ubrać coś innego 😋). Ten egzemplarz jakoś przypadł mi do gustu. Niby prosty, delikatny wzorek, ale ma w sobie to coś. No i deseń jest tak uniwersalny, że po dobraniu jednokolorowych dodatków sprawdzi się także do pracy.



Na sam koniec – moje odkrycie 💖 Wreszcie na azjatyckich stronkach zorientowali się, że spora część Klientów to mieszkańcy Europy czy USA: w związku z tym często nasze wymiary są "ciut" większe, niż z natury drobnych Azjatów. No i w końcu na stronie SheIn pojawiły się spodnie, w które się zmieszczę 😂 Uwielbiam taki fason spodni, niby jeansy, ale materiał nie wygląda na sztywny.



Macie już na oku jakieś ciekawe rzeczy na jesień? Czy dopiero pomału zaczynacie się rozglądać?



Buziaki :*

7/19/2017

Co w szafie piszczy?

Cześć🙋

Dzisiaj po raz kolejny pokażę Wam rzeczy, które dotarły do mnie z SheIn. Chwilę czekały, aż uda mi się je ubrać, wyprać - no i przede wszystkim znaleźć czas na fotki (w robieniu których jak zawsze towarzyszy mi Kala 😹)

W lecie uwielbiam nosić ubrania z przewiewnego pseudo-jedwabiu, szyfonu czy jak to tam to się fachowo nazywa 😋 Mają one niestety jedną POWAŻNĄ  wadę - lubią być bardzo mnące - a ja za żelazkiem nie przepadam 😂 Generalnie już podczas zakupów sprawdzam, jak bardzo podatny na gniecenie się jest dany ciuszek, i wybieram takie, które nie musza oglądać żelazka. Wbrew pozorom, takich rzeczy jest zdecydowana większość - wystarczy po praniu porządnie je strzepnąć i równo rozwiesić - najlepiej na wieszaku. Jednak w lecie cieniutkie, przewiewne tkaniny są idealne w noszeniu, więc przymykam oko na niedogodność - w razie konieczności odkopuję żelazko - a szczerze powiedziawszy nosząc taki ciuszek w domu - jakoś mniej przywiązuje do tego wagę, zwłaszcza, jeśli to jest tkanina, która po 5 minutach noszenia tak i tak się gniecie, mimo wcześniejszego prasowania.


Spytacie się pewnie, co na tym zdjęciu robi sukienka 😆 A no cóż - na ZDJĘCIU w sklepie wyglądała na dużo krótszą i prostszy/mniej luźny krój, więc stwierdziłam, że do legginsów będzie idealna. Niestety okazała się obszerniejsza, niż na to wyglądało, do tego nie wzięłam poprawki na fakt, że ze mnie jest kurdupel 😜 Jak do mnie dotarła okazało się, że sięga mi w kolano, a nawet minimalnie za. W sumie to jedyna długość sukienki, jaką skłonna jestem ubrać, więc tragedii nie ma.



Na plus na pewno jest cudowny dekolt - jest bardzo głęboki, ale uszyty zgrabnie, z widocznym na zdjęciu wiązaniem. Na pewno będzie z pod sukienki widać stanik - ale przy mojej miseczce B/C nawet bez stanika wygląda to naprawdę ładnie: zalotnie ale nie wulgarnie, nie świecę cyckami na prawo i lewo 😉 Długość w tym przypadku - mimo, że nieprzewidziana, okazała się ok.

Minusem jest podszewka. O ile zewnętrzna warstwa jest cienka i przewiewna, to nie wiem, kto wymyślił taką wredną podszewkę. Jest sztuczna, gruba i mięsista, jedynie minimalnie krótsza od samej sukienki - sprawia, że w sukience jest BARDZO gorąco. Idzie do przeróbki - na pewną ja skrócę na maxa, jednak zastanawiam się też nad wymianą jej na coś cieńszego i chłodniejszego w dotyku. 


Koszulka, to też takie pół na pół. Materiał podobny, jak w sukience, ale mniej przezroczysty. Do tego te cudowne kolorki 😍



Uroczo wiązany dekolt i coś, co bardzo lubię w tego typu ubraniach - fajnie regulowana długość rękawa. Byłoby super, gdyby nie fakt, że mam figurę typowej gruszki, a więc dół bluzeczki, zamiast sięgać mi za biodra, to się na nich opiera. Jasne, dam radę ją obniżyć do oporu, jednak opięty materiał niekoniecznie wygląda ładnie. Już lepiej prezentuje się, gdy tuż nad biodrami powstaje marszczenie. Takie 7/10 mogę jej jednak spokojnie dać!





Buziaki :*